Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

Sodoma i Gomora








Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli.
--------------------------

--------------------------


Hitler zaczął uchwalając ustawy antyhomoseksualne, wy nadal kontynuujecie...

Hasło z transparentu jednego z działaczy rosyjskiego ruchu LGBT, za które został aresztowany 25 stycznia 2013 roku

Homoseksualizm w ZSRR i w Rosji


Jak napisał w swoim eseju "ZSRR i homoseksualizm" wybitny radziecki i rosyjski socjolog, antropolog, filozof i seksuolog, prof. Igor Kon - polityka okresu sowieckiego i sowiecka polityka w stosunku do homoseksualizmu może być podzielona na pięć okresów:
- 1917-1933: dekryminalizacja homoseksualizmu, względna tolerancja, homoseksualizm uznany oficjalnie za chorobę;
- 1934-1986: kryminalizacja homoseksualizmu, srogie procesy, dyskryminacja i cisza;
- 1987-1990: początek dyskusji publicznej o kondycji homoseksualistów, w ujęciu naukowym i humanitarnym rozpoczęty przez naukowców i dziennikarzy;
- 1990 - maj 1993: protesty gejów i lesbijek, którzy ze swojej kondycji czynią wreszcie problem polityczny, włączając go w nurt walki o prawa człowieka;
- czerwiec 1993: dekryminalizacja homoseksualizmu; rozwija się subkultura LGBT i powstają organizacje homoseksualne, kontynuuje jednak zniesławianie społeczne miłości osób tej samej płci.

Ciekawe co do tej listy dopisałby prof. Igor Kon - gdyby jeszcze żył - po 25 stycznia 2013 roku, gdy rosyjska Duma przyjęła większością głosów ustawę zakazującą propagowania homoseksualizmu wśród osób niepełnoletnich, za które grozić będzie kara od 5 tys. rubli (ok. 166 dolarów) do 500 tys. rubli, gdy sprawca pełni funkcję publiczną?

- 25 stycznia 2013: po dwudziestu latach relatywnej tolerancji, powtórna penalizacja homoseksualizmu z poparciem większości społeczeństwa.
Niestety muszę dopisać to ja za wielkiego rosyjskiego seksuologa, który zmarł w 2011 roku.

Postępowy i tolerancyjny Związek Radziecki

Po wybuchu rewolucji lutowej w 1917 roku, która obaliła monarchię w Rosji, inicjatywa zniesienia ustawy antyhomoseksualnej wyszła nie od bolszewików, lecz od kadetów z Partii Konstytucyjno-Demokratycznej i anarchistów. Po abrogacji starego kodeksu karnego ustawy antyhomoseksualne straciły automatycznie swoją ważność. Jak pisze profesor Kon, pomiędzy 1922 a 1926 rokiem kodeks karny w ZSRR nie posiadał paragrafu przewidującego jakąkolwiek penalizację homoseksualizmu, choć stare ustawy antyhomoseksualne obowiązywały jeszcze w islamskich republikach radzieckich, w których homoseksualizm był tradycyjnie bardziej upowszechniony jak w Azerbejdżanie, Turkmenii, Uzbekistanie oraz w chrześcijańskiej Gruzji.
W 1928 roku w Kopenhadze, na pierwszym kongresie Światowej Ligi na rzecz Reformy Seksualnej, której jednym z organizatorów był niemiecki seksuolog Magnus Hirschfeld, twórca Komitetu Naukowo-Humanitarnego w Niemczech - legislacja radziecka była podawana jako pozytywny przykład dla innych krajów, gdzie były w wigorze ustawy karzące za homoseksualizm więzieniem lub nawet karą śmierci.
Naukowcy radzieccy byli dumni z postępowego ustawodawstwa. Mark Jakowlewicz Sieriejski – rosyjski lekarz psychiatra i endokrynolog urodzony w Warszawie, profesor psychiatrii Państwowego Instytutu Defektologii w Moskwie, Uniwersytetu w Rostowie nad Donem i Tadżyckiego Instytutu Medycznego, pisał w artykule Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej: "Ustawodawstwo radzieckie nie uznaje tak zwanych przestępstw przeciwko moralności. Nasze prawo ma na celu obronę społeczeństwa, przewiduje więc kary tylko w przypadku, gdy obiektem zainteresowania homoseksualnego jest dziecko lub osoba niepełnoletnia".
Choć niektórzy psychiatrzy sowieccy w tych latach wyrażali opinie dość postępowe w stosunku do reszty Europy i świata, inni twierdzili, że publiczne ujawnianie tych tendencji jest szkodliwe dla społeczeństwa radzieckiego, które nadal uznawało pederastię i sodomię za sprzeczne z naturą i potępiało takie zachowania seksualne.
Sieriejski uważał, że homoseksualizm był chorobą, której praktycznie nie można wyleczyć - chwaląc moralny liberalizm sowiecki, pisał dalej: "nasze społeczeństwo łączy profilaktykę z terapią i robi wszystko, aby konflikt wewnętrzny jaki przeżywają homoseksualiści uczynić jak najmniej bolesnym i dopomóc im w przezwyciężeniu alienacji".

Paragraf 121

Od 1933 roku wszystko się zmieniło. Gdy w Niemczech po dojściu Hitlera do władzy rozpoczęło się otwarte polowanie na homoseksualistów, w ZSRR został wprowadzony najpierw dekret z 17 grudnia 1933 roku, a później ustawa z 7 marca 1934 roku, powtórnie kryminalizujące homoseksualizm. Jak określa to profesor Kon, w Związku Radzieckim rozpoczął się "Thermidor seksualny", podobny do terroru Rewolucji francuskiej.
"Zgodnie z paragrafem 121 kodeksu karnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, homoseksualizm był karany przez pozbawienie wolności do lat 5, a zgodnie z paragrafem 121.2 w przypadku użycia przemocy fizycznej lub wykorzystania subordynacji ofiary albo w przypadku stosunków seksualnych z nieletnimi - do lat 8.
             W styczniu 1936 roku Nikołaj Krylenko, ludowy prokurator generalny, ogłosił, że homoseksualizm jest produktem dekadencji klasy dominującej, na który nie ma miejsca w demokratycznym społeczeństwie, zbudowanym na zdrowych zasadach.
Homoseksualizm został w ten sposób związany z kontrrewolucją. W następstwie tego, prawnicy i lekarze sowieccy opisali homoseksualizm jako manifestację "dekadencji moralnej mieszczaństwa i arystokracji", kopiując słowo w słowo argumenty propagandy faszystowskiej.
Typowym przykładem tych pozycji była anonimowa nota o homoseksulizmie w Wielkiej Encyklopedii Sowieckiej, zamieszczona w 1952 roku. Ewentualne przyczyny biologiczne homoseksualizmu, które do tego czasu były używane w celu jego dekryminalizacji z powodów humanitarnych, zostały całkowicie odrzucone: "Przyczyny homoseksualizmu są związane z codziennymi uwarunkowaniami społecznymi. W przypadku większości osób, które oddają się homoseksualizmowi, ta perwersja ustaje, gdy znajdą się w przychylnych warunkach społecznych. W radzieckim społeczeństwie, mającym zdrowe obyczaje, homoseksualizm jest postrzegany jako perwersja seksualna. Prawo sowieckie karze więc za homoseksualizm, z wyjątkiem tych przypadków, w którym jest on wyraźnym objawem choroby psychicznej." (Gomoseksualizm, 1952, p. 35) - napisał prof. Igor Kon w swoim eseju "ZSRR i homoseksualizm".

Prześladowania

Ilość osób, które w okresie komunizmu, a w szczególności w okresie stalinizmu, zostały skazane z paragrafu 121 jest do dziś nieznana. O fakcie zaczęto mówić nieśmiało dopiero w 1988 roku, szacując że w latach 1934-1986, w ZSRR skazywano rocznie co najmniej tysiąc osób za homoseksualizm. Później powoli liczba osób skazanych z paragrafu 121 zaczynała zmniejszać się: w 1987 skazano 831 osób; w 1989 - 539; w 1990  - 497; w 1991 - 462, w 1992 - 227 (większość skazano z paragrafu 121.2 za stosunki z nieletnimi).
Profesor Kon mówi jednak jasno, że w przypadku zastosowania paragrafu 121.2 - wiele oskarżeń zostało sfabrykowanych, zeznania sfałszowane a przyznanie się do winy przymuszone, nawet przez bicie i tortury.
Przez lata w ZSRR artykuł 121 był wykorzystywany nie tylko przeciwko homoseksualistom. Była to broń do walki z dysydentami politycznymi oraz sposób na przedłużanie wyroków w łagrach. KGB wielokrotnie sfabrykowała dowody i podstawiła fałszywych świadków, aby za pomocą paragrafu 121 pozbyć się niewygodnych intelektualistów. Jednym z przykładów takich procesów był przypadek Lwa Klejna (brata działacza Barysa Klejna), leningradzkiego archeologa, sądzonego i prześladowanego za homoseksualizm.
Ustawy antyhomoseksualne w reżimach totalitarnych służyły zawsze jako bicz na intelektualistów, ze względu na to, że były one stosowane bardzo wybiórczo. Ci przedstawiciele inteligencji o skłonnościach homoseksualnych, którzy służyli reżimowi lub nie wchodzili mu w drogę, byli tolerowani, aczkolwiek nie mogli liczyć na szczególne awanse. Ci, którzy nie byli przychylni reżimowi, byli niszczeni i eliminowani z życia publicznego. I tak było jeszcze do końca lat 80. ubiegłego wieku.
Agresywna kampania antyhomoseksualna w ZSRR trwała jednak krótko. Już po 1935 roku, w tym kraju na homoseksualizm spadła kurtyna milczenia. Jak pisze profesor Kon - "homoseksualizm był słowem, którego nie należało wcale wypowiadać", a wszelkie jego przejawy były natychmiast napiętnowane i kryminalizowane przez całe społeczeństwo.
Choć homoseksualizm kobiecy nie był karany, również lesbijki były wykluczane i prześladowane. Komunistyczna Rosja musiała być zdrowa i rosnąć w siłę, rozmnażając się. Nie było w niej miejsca dla bezużytecznych, jałowych zboczeńców.
O losie gejów, którzy skończyli w nazistowskich obozach koncentracyjnych wiemy dziś stosunkowo mało, ale wiemy. O tych zsyłanych do łagrów, nie wiemy nic.

Trzeba ich leczyć

"Sowiecka psychiatria karna była główną bronią legalną i nielegalną przeciwko homoseksualistom. Psychiatrzy nie mający żadnego przygotowania z seksuologii, byli zawsze gotowi znaleźć jakiś powód, który pozwoli poddać stygmatyzowane osoby pod stałą obserwację medyczną i policyjną, lub zamknąć je do końca życia w szpitalach psychiatrycznych, gdzie panowały warunki gorsze od więzienia. (...) We wszystkich książkach medycyny sowieckiej, homoseksualizm był opisywany jako choroba, jako perwersja seksualna, którą należało leczyć" - pisał zmarły włoski seksuolog w swoim eseju.
Podręcznik medyczny do seksuologii klinicznej opublikowany w Rosji już po upadku Muru Berlińskiego określa homoseksualizm jako "tendencję patologiczną" i utrzymuje się w nim, że oprócz przyczyn biologicznych, jednym z powodów jego powstawania jest wpajanie przez rodziców i nauczycieli awersji do płci przeciwnej.
Jak twierdził profesor Kon, w pracach magisterskich młodych rosyjskich psychiatrów powstałych w latach 90-tych ubiegłego wieku proponuje się tezy, że "homoseksualizm to zachowanie anormalne" i jest przejawem "infantylności psycho-fizycznej". Jeszcze do dziś wielu rosyjskich lekarzy uważa, że homoseksualizm to choroba i w swoich pracach naukowych powtarza stereotypy oraz ludowe zabobony, przyczyniając się w ten sposób do szerzenia homofobii w społeczeństwie. W tej sytuacji trudno się dziwić, że większość Rosjan jest nadal nastawiona negatywnie do gejów i lesbijek, i żąda ich kryminalizacji.

Kto odpowiada za AIDS? Geje i narkomani

W latach 80-tych ubiegłego wieku, w ZSRR znowu rozpętała się ofensywa antyhomoseksualna, której powodem był wybuch epidemii AIDS.
"Kiedy symptomy choroby były zaledwie znane w Stanach Zjednoczonych, informacje podawane przez prasę sowiecką miały następujące przesłanie: nowa, nieznana choroba pojawiła się w USA, której ofiarami są homoseksualiści, narkomani i Portorykańczycy. Wychowani w duchu Międzynarodówki, obywatele radzieccy nie dowierzali w imperialistyczne kłamstwa o Portorykańczykach. Mogli zrozumieć, że Bóg pokarał homoseksualistów i narkomanów. Ale dlaczego Portorykańczyków? Przecież Bóg nie jest rasistą!
W 1986 roku profesor Mikołaj Burgasow, ówczesny komisarz ministerstwa zdrowia i higieny publicznej ZSRR, oświadczył publicznie: "Nie ma sprzyjających warunków, aby w naszym kraju ta nowa choroba rozpowszechniła się. Homoseksualizm jest przecież prawnie ścigany (z paragrafu 121 kodeksu karnego) i ostrzegamy nieustannie o niebezpieczeństwach jakie niesie ze sobą używanie narkotyków. " - przypominał tamte okoliczności wybitny seksuolog rosyjski Igor Kon.
Kiedy jednak - pomimo, że wśród obywateli Związku Radzieckiego nie było Portorykańczyków - pod koniec lat 80-tych, epidemia AIDS wybuchła w ZSRR (czyniąc z tego kraju jeden z najbardziej zagrożonych ze względu na szybkie rozprzestrzenianiem się tej choroby), oskarżenia spadły oczywiście na gejów i narkomanów, których zresztą utożsamiano.
Jak podkreślił profesor Kon - dwaj specjaliści odpowiedzialni za program epidemiologiczny, którymi byli Przewodniczący Akademii Nauk Medycznych, prof. Walentyn I. Pokrowski oraz jego syn, doktor Wadim W. Pokrowski, oskarżyli publicznie homoseksualistów o to, że są nosicielami wirusa HIV i reprezentują wszelkie możliwe dewiacje. Wysocy przedstawiciele reżimu popierali te tezy, wygłaszając często potworne i nieuzasadnione opinie o homoseksualistach, którzy sprowadzili AIDS do ZSRR. Również radzieckie, a później rosyjskie media potępiały ich wielokrotnie, podsycając homofobię społeczną.
Dopiero wraz z nadejściem pieriestrojki i głasnosti sytuacja zaczęła się zmieniać. Najpierw w kręgach naukowych, a później w mediach rozpoczęto poważną dyskusję na temat homoseksualizmu. Po upadku komunizmu zniesiono również paragraf 121. Zaczął organizować się rosyjski ruch LGBT, który tak jak w innych krajach rozpoczął walkę o własne prawa.

Rosja Putina wraca do starych metod

Igor Kon odszedł 27 kwietnia 2011 roku. Może to i dobrze, że profesor odznaczony Złotym Medalem za propagowanie Powszechnej Deklaracji Praw Seksualnych w Rosji, nie doczekał się tego smutnego momentu powtórnej penalizacji homoseksualizmu w jego kraju. U nas w Polsce o tym wydarzeniu mówiło się stosunkowo mało, gdyż byliśmy zajęci debatą o związkach partnerskich. 25 stycznia 2013 roku posłowie Dumy rosyjskiej przyjęli większością głosów ustawę zakazującą propagowania homoseksualizmu wśród osób niepełnoletnich. "Publiczne akcje mające na celu propagowanie sodomii, lesbianizmu, biseksualizmu, transgenderyzmu wśród nieletnich" będzie się karać wysokimi grzywnami. Podczas dyskusji nad ustawą przewodnicząca komisji Jelena Mizulina stwierdziła, że dobrze byłoby całkowicie zakazać propagowania homoseksualizmu, ale jest to niemożliwe ze względu na spodziewane odrzucenie takiego prawa przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, stąd ograniczenie jedynie do propagandy wśród małoletnich.
Z przeprowadzonego w 2010 roku przez niezależne Centrum Jurija Lewady badania wynika, że aż 74 proc. Rosjan uważa, iż geje i lesbijki to osoby moralnie rozwiązłe i psychicznie niepełnowartościowe.
"Dziś ani ludzie homoseksualni, ani obrońcy praw człowieka, ani prawnicy nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób prawo to będzie działało w praktyce" - powiedziała Polina Sawczenko z petersburskiej organizacji ComingOut. "Mówienie o istnieniu homoseksualności, publiczna krytyka homofobicznej przemocy, rozwijanie samoświadomości i poczucia godności u ludzi homoseksualnych, promowanie tolerancji - wszystkie te działania mogą podlegać nowemu prawu, które raczej przysłuży się dalszej izolacji społeczności LGBT i wzmocnienia wobec niej nienawiści" - dodała.
Istnieją poważne obawy, że w Rosji Putina, ustawa o "zakazie propagandy homoseksualnej wśród niepełnoletnich", która bardzo przypomina paragraf 121.2, będzie służyć także do innych celów, tak jak to już było w głębokim komunizmie, gdy fabrykowano fałszywe oskarżenia przeciwko osobom niewygodnym politycznie.
Media w Europie Zachodniej, które poświęciły dużo uwagi tej sprawie, komentując ustawę rosyjską oraz polską parlamentarną debatę o związkach partnerskich i witając je tytułami: "Homofobia wraca do Europy Wschodniej" - podkreślały również, że zakaz propagandy homoseksualnej wśród niepełnoletnich prowadzi do utożsamiania homoseksualizmu z pedofilią. Tendencja niebezpieczna, którą można zaobserwować ostatnio i niestety także w polityce Kościoła katolickiego, którego niektórzy przedstawiciele przekonują, iż 80 proc. przypadków nadużyć seksualnych popełnionych przez księży to nie była pedofilia lecz efebofilia - a więc zboczenie typowo homoseksualne...
W Polsce, na forach mediów skrajnie prawicowych przywitano z dużym entuzjazmem przyjęcie ustawy antyhomoseksualnej w putinowskiej Rosji. "W takich momentach chciałoby się unii personalnej z Rosją, a nie Unii Europiejskiej" - pisał pewien internauta.
No cóż Polska będzie musiała w końcu zdecydować się, czy chce być krajem liberalnym i demokratycznym, który przyzna gejom, lesbijkom, transseksualistom pełne prawa, odcinając się tym samym definitywnie od antyhomoseksualnej tradycji nazistowskiej i komunistycznej, czy też chce powrócić do tych tradycji, tak jak powróciła putinowska Rosja...

Agnieszka Zakrzewicz
Styczeń 2013


--------------------------




Niektórzy homoseksualiści uważają, że to co oni robią jest ich prywatnym życiem. Lecz życie seksualne nie jest już prywatną sprawą, ponieważ dotyczy przeżycia narodu. (…) Dlatego też wszyscy musimy zrozumieć, że nie możemy tej chorobie pozwolić rozwijać się w Niemczech i musimy ją zwalczać... To jest bardzo ważne, abyśmy ich wytępili, nie z zemsty, ale z konieczności życiowej.

Henrich Himmler, Przemówienie do lejtnantów SS, 1937 rok

Paragraf 175 i homoseksualizm według Himmlera


Po proklamowaniu Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku, na jego terytorium wprowadzono nowy kodeks karny. Paragraf 175 zaczął kryminalizować ponownie homoseksualizm, który został zdepenalizowany wcześniej na mocy Kodeksu Napoleona. Zgodnie z nim, sodomię jako "przeciwny naturze nierząd, do którego dochodzi pomiędzy osobami płci męskiej albo między człowiekiem i zwierzęciem, należy karać więzieniem, z możliwością utraty praw obywatelskich." Za tak zwaną "nienaturalną rozpustę" groziło do 2 lat pozbawienia wolności. Nowy kodeks nie penalizował lesbijek, uznając jedynie za moralnie szkodliwe jednopłciowe relacje uczuciowe i seksualne pomiędzy mężczyznami.
Nowe ustawodawstwo II Rzeszy nie wyróżniało się pod tym względem na tle innych państw - wręcz przeciwnie - naprawa moralna i odwrót od dekadencji szedł z duchem czasów. W wielu krajach jeszcze wtedy pederastia i sodomia były karane śmiercią.
Termin homoseksualizm (z greki ὁμόιος homoios = taki sam, równy, i z łac. sexualis = płciowy) został wymyślony na dwa lata przed wprowadzeniem paragrafu 175. Jego autorem był węgierski, niemieckojęzyczny pisarz Karl-Maria Kertbeny, który w swoim pamflecie przeciwko kryminalizacji miłości jednopłciowej wydanym anonimowo w 1869 roku, po raz pierwszy użył słowa "Homosexualität", chcąc znaleźć termin neutralny i nieobraźliwy na miejsce uranizmu, omogenii, androtropii, pederastii czy sodomii, używanych wtedy najczęściej. Kertbeny wymyślił też słowo biseksualizm i normaseksualizm. Termin heteroseksualizm zaczął funkcjonować dopiero w latach dwudziestych XIX wieku.
Pomimo karalności homoseksualizmu II Rzesza była stosunkowo liberalna. W dużych miastach panowała spora swoboda obyczajowa, w Berlinie czy Hamburgu funkcjonowały kluby, bary, sale taneczne „ligi przyjaźni” tej samej płci, krążyły czasopisma homoerotyczne, rozwijała się literatura i kultura homoseksualna. Do lat dwudziestych XIX wieku był tolerowany przez społeczeństwo i walczono nawet o jego powtórną depenalizację.

Skandal Eulenburga

W 1907 roku II Rzeszą wstrząsnął skandal hrabiego Filipa Eulenburga, który był bliskim przyjacielem cesarza Wilhelma II i człowiekiem miającym na niego ogromny wpływ. Poznali się na polowaniu w Parkwicach w roku 1886, hrabia był starszy od cesarza o dwanaście lat i miał fascynującą osobowość oraz skłonności homoseksualne. W jego pałacu Leibenberg spotykało się grono przyjaciół nazywane "Leibenberg Kreis" (Koło Liebenberg), w skład którego wchodzili oprócz Filipa Eulenburga również Richard zu Dohna-Schlobitten, Georg von Hülsen-Haeseler, Kuno Graf von Moltke, Emil Graf von Schlitz, Axel Freiherr Varnbüler. Wpływy hrabiego (który pełnił funkcję ambasadora w Wiedniu) na cesarza były na tyle silne, że ten chciał uczynić go kanclerzem Rzeszy na miejsce Bismarka, by mieć go bliżej siebie. To zaniepokoiło wielu.
Żydowski dziennikarz Maximilian Harden, znający tajemnice Koła Liebenberg, zaszantażował Filipa Eulenburga i zmusił go do wycofania się z życia politycznego. W 1907 rozpoczął się proces sądowy tego samego redaktora Hardena z grafem von Moltke, po publikacji artykułów ujawniających homoseksualne relacje Eulenburga i von Moltke.  Dało to początek serii rozpraw sądowych, podczas których ujawniono mnóstwo sensacyjnych informacji i udowodniono kontakty homoseksualne Filipa Eulenburga, traktowane jako przestępstwo z art. 175 niemieckiego kodeksu karnego. Eulenburga oskarżono również o krzywoprzysięstwo. Postępowanie zostało zamknięte w roku 1909 z powodu oświadczenia lekarzy, że stan zdrowia oskarżonego uniemożliwia dalsze prowadzenie procesu, ale skompromitowało arystokratę całkowicie. Na eksperta został powołany seksuolog Magnus Hirschfeld, który przekonał sąd, że graf von Moltke nie był pederastą czy sodomitą, ale homoseksualistą - co wiązało się z aspektami duchowymi. Przyniosło to duży rozgłos Hirschfeldowi.
Skandal Eulenburga i Koła Liebenberg był najgłośniejszą aferą epoki wilhelmińskiej i wywołał pierwszą falę homofobicznej reakcji niemieckiego społeczeństwa. Jak napisał Massimo Consoli w swojej książce Homocaust. Il nazismo e la persecuzione degli omosessuali (Homocaust. Nazizm i prześladowania homoseksualistów), która ukazała się w 1991 roku - miał on olbrzymie reperkusje. Przede wszystkim oswoił opinię publiczną z neologizmem "homoseksualista" i niestety przekonał społeczeństwo, że homoseksualizm jest zaraźliwą chorobą, która może skorumpować władzę nawet na najwyższych szczeblach. Od tego momentu zaczęto bać się również lobby homoseksualnego, które jest nie mniej groźne niż to żydowskie.

Rzeźnik z Hanoweru

17 maja 1924 roku dzieci, bawiące się na brzegu rzeki w okolicach zamku Herrenhausen w Hanowerze znalazły ludzką czaszkę. Kolejna została odkryta dwanaście dni później. Na początku myślano, że makabryczne znaleziska pochodziły z instytutu anatomii lub zostały porzucone przez szakali cmentarnych, gdyż głowy były odcięte od reszty ciała przy pomocy ostrego narzędzia, a następnie obdarte ze skóry i mięśni. Wkrótce po tym odnaleziono worek z ludzkimi kośćmi, a ich badania wykazały, że należały one do osób w wieku 14-18 lat. Sprawę zaczęto kojarzyć ze znikaniem młodych chłopców i ludność Hanoweru plotkowała o wilkołaku krążącym po okolicy. Policja wspierana przez mieszkańców zdecydowała się w końcu przeszukać starówkę i nadbrzeże rzeki Leine. Odnaleziono ponad 500 kawałków ludzkiego ciała należących do przynajmniej 22 ofiar. Rozpoczęto dochodzenie zakrojone na szeroką skalę, sprawdzając środowiska kryminalne jak i homoseksualne. W wyniku śledztwa wyłoniono podejrzanego: Friedricha (Fritza) Haarmanna. Był on znanym policji sprzedawcą ubrań i mięsa oraz notowanym homoseksualistą.
Seryjny morderca mógł długo zabijać w spokoju, gdyż był konfidentem policji i to go chroniło. Zwabiał swoje młodociane ofiary do mieszkania, a następnie gwałcił je przy współudziale swego partnera Hansa Gransa, a potem zabijał. Jako zawodowy rzeźnik nie miał problemu z pozbyciem się ciał ofiar, gdyż mięso ich sprzedawał swoim klientom, a kości wyrzucał. Na rozprawie sądowej przyznał się do zabicia około 40 chłopców. Został skazany na śmierć i ścięty toporem w 1925 roku. Jego towarzysz dostał 12 lat więzienia.
Fritz Haarmann był "zwykłym" seryjnym mordercą, jednak jego okrucieństwo i efebofilia przyczyniły się do wzrostu propagandy antyhomoseksualnej w niektórych mediach i grupach społecznych. Po szoku jaki wywołała sprawa Rzeźnika z Hanoweru wzrosła liczba aresztowań wśród niemieckich homoseksualistów i nasiliła się homofobia społeczna. Podwoiła się również ilość skazań z paragrafu 175. To przygotowało grunt pod dyskryminację, która wybuchła z wielką siłą w kolejnych latach.

Komitet Magnusa Hirschfelda

Już w 1897 r. berliński lekarz seksuolog Magnus Hirschfeld utworzył Komitet Naukowo-Humanitarny (Wissenschaftlich-Humanitäre Komitee) stawiający sobie za zadanie zniesienie paragrafu 175 i edukację związaną z homoseksualizmem. Komitet skupiał znanych naukowców niemieckich jak Edward Oberg, Max Spohr, Franz Josef von Bülow i popierany był przez ruch sufrażystek. Duży rozgłos przyniósł mu skandal Eulenburga, choć ta reklama miała brzemienne konsekwencje. Hirschfeld był organizatorem pierwszego kongresu Światowej Ligi na rzecz Reformy Seksualnej zorganizowanego w 1928 roku w Kopenhadze. Mottem jego życia było per scientiam ad justitiam (przez wiedzę do sprawiedliwości).
Przez pewien czas niemiecki seksuolog łudził się, że prawa homoseksualistów zostaną uznane w Związeku Radzieckim, w którym komuniści głosili równość, sprawiedliwość i braterstwo. Zrozumiał jednak, że i tam geje są traktowani jako ludzie chorzy, i trafiają do szpitali psychiatrycznych, a po roku 1934 rozpoczęła się ich regularna rekryminacja.
Jako Żyd i homoseksualista, Hirschfeld stał się bardzo szybko idealnym celem dla nazistów dochodzących do głosu w Republice Weimarskiej. Na początku lat dwudziestych antysemici organizowali kilkakrotnie napady na niego, a podczas jego odczytu w Wiedniu, w 1923 roku, młody człowiek otworzył ogień do słuchaczy raniąc kilku z nich.
Na początku lat trzydziestych nazistowskie gazety zapowiadały złowieszczo nadejście nowej epoki, pisząc: „Wśród wielu diabelskich instynktów, jakie charakteryzują żydowską rasę, jeden szczególnie dotyczy związków seksualnych. Żydzi zawsze próbują popierać związki seksualne pomiędzy rodzeństwem, człowiekiem a zwierzętami oraz mężczyzną a mężczyzną. My Narodowi Socjaliści wkrótce postawimy i potępimy ich przed prawem. Te czyny są niczym innym jak wulgarnymi, zboczonymi przestępstwami, a my je ukarzemy przez banicję lub powieszenie winnych”.
Robert Biedroń opisał historię Hirschfelda w swoim artykule "Różowe piekło nazizmu" w nr. 19 biuletynu informacyjnego "Pro Memoria", wydanym w czerwcu 2003 roku przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau i Fundację Pamięci Ofiar Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau: "Po dojściu narodowych socjalistów do władzy 6 maja 1933 roku, w trzy miesiące po wyborze Hitlera na Kanclerza Niemiec, kilka ciężarówek zajechało przed Instytut Nauk Seksualnych Magnusa Hirschfelda w Berlinie. Około 100 studentów wtargnęło do budynku i rozpoczęło dewastację Instytutu rozrzucając dokumenty, niszcząc mienie i materiały badawcze oraz wynosząc książki z biblioteki. Po południu, inne ciężarówki, tym razem hitlerowskich szturmówek pojawiły się by dokończyć operację. Kilka dni później, przed operą berlińską spłonęły pokaźne ilości książek i dokumentów oraz popiersie Hirschfelda na oczach licznie zgromadzonej przez hitlerowców publiczności. Hirschfeld był już w tym czasie poza krajem (nigdy do niego nie powrócił) i oglądał niszczenie Instytutu w jednym z paryskich kin. Wkrótce potem nazistowski rząd Niemiec pozbawił go obywatelstwa. Zmarł w wieku 67 lat, 15 maja 1935 roku w Nicei, gdzie do ostatnich dni swego życia pracował nad utworzeniem Instytutu podobnego do berlińskiego.
Atak na Instytut Hirschfelda był pierwszym tak drastycznym krokiem nazistów wobec homoseksualistów, a po części także Żydów. Zniszczenie Instytutu zostało poprzedzone stwierdzeniami, że „jest to międzynarodowe centrum sprzedaży białych niewolników i niekontrolowane podłoże dla hodowli brudu i nieczystości”. W roku 1930, Wilhelm Frick, nazistowski członek Reichstagu, a później minister Spraw Wewnętrznych w rządzie Hitlera, przedstawił projekt kastracji homoseksualistów, tej żydowskiej zarazy. Gazety nazistowskie domagały się kary śmierci za akty homoseksualne."

Jak Hitler wykorzystał homoseksualistów, aby dojść do władzy

Bojówki Sturmabteilung (SA), które splądrowały instytut Hirszfelda stworzył Ernst Röhm, który nie krył się ze swoim homoseksualizmem i wśród brunatnych koszul rekrutował licznych kochanków. Hitler przez długi czas tolerował "nienaturalną rozpustę" swojego starego towarzysza, wraz z którym dokonał nieudanego puczu monachijskiego.  Szturmówki SA składały się głównie z byłych żołnierzy i szczególnie wyselekcjonowanych chuliganów. Ich rola polegała na prześladowaniu Żydów, katowaniu opozycjonistów, dokonywaniu mordów politycznych i sianiu terroru. Ilu homoseksualistów należało do bojówek, których wodzem był nieposłuszny, chciwy i prostacki gej? Nie wiadomo i jest to temat delikatny. Massimo Consoli w pierwszym i drugim wydaniu swojej książki "Homocaust. Nazizm i prześladowania homoseksualistów" stawiał tezę, że nazizm bierze swój początek od grupy homoseksualistów chcących zmienić porządek społeczny i stworzyć nowe państwo, którego staną się oni fundamentalnym pilastrem, co jednak po dojściu do władzy nie przeszkodziło im w prześladowaniu innych homoseksualistów. Consoli zasugerował nawet, że Hitler był zakamuflowanym gejem. W trzecim wydaniu swojej książki z 2005 roku, która dziś stała się ważną pozycją tematyczną we Włoszech - autor na szczęście odszedł od tez nie mających poparcia w faktach historycznych i uważanych za fanta-historię, zbliżając się do poważnych opracowań takich jak The Pink Triangle: The Nazi War Against Homosexuals (Różowy trójkąt. Nazistowska wojna wobec homoseksualistów) Richarda Planta.
Rola homoseksualistów w reżimie nazistowskim była marginalna i ograniczała się do jednostek, które tolerowano gdy były niezbędne systemowi i eliminowano gdy ośmieliły się zagrozić mu w jakikolwiek sposób. Tak było właśnie z Ernstem Röhmem. W tym przypadku pojmanie i wyeliminowanie jego oraz dużej grupy jego zwolenników w SA podczas Nocy Długich Noży, miało zarówno podłoże porachunków wewnątrz ruchu narodowosocjalistycznego jak i podłoże homoseksualne. Himmler, znany ze swojej homofobii był przekonany o zagrożeniu rasy aryjskiej z powodu seksualnej nieproduktywności gejów. Hitler obawiał się, że homoseksualiści mogliby inwigilować elitę polityczną i stworzyć państwo w państwie oraz wykazywać niesubordynację tylko z powodu odmiennej orientacji seksualnej.
"28 czerwca 1934 roku, w Noc Długich Noży, na rozkaz Hitlera rywalizująca z SA, himmlerowska SS, zaatakowała pensjonat Hanelbauer nad jeziorem Wiessee, niedaleko Monachium. W pensjonacie tym przebywał Ernst Röhm oraz inni liderzy brązowych koszul. Atak ten był częścią ogólnokrajowego planu, który przewidywał zamordowanie około 300 osób. Röhm znalazł się wśród aresztowanych. W trzy dni później, oficer SS wszedł do jego celi więziennej i podał mu rewolwer mówiąc: „Będę z powrotem za 15 minut”. Röhm odpowiedział: „Pozwól to zrobić Adolfowi, nie zamierzam robić jego roboty”. Tego samego dnia Röhm został stracony. W świat poszła wiadomość, że jakoby Röhm potajemnie przygotowywał pucz.
W oświadczeniach wydanych 30 czerwca nie było mowy o puczu ani nawet o jego próbie, a jedynie o „najcięższych zaniedbaniach, konfliktach, chorobliwych skłonnościach”, a jeżeli nawet pojawia się słowo „spisek”, przeważa wrażenie, że motywy interwencji Hitlera były czysto moralne. Jak to Hitler ujął w jednej ze swych mniej szczęśliwych metafor: „Führer wydał rozkaz bezlitosnego usunięcia tego wrzodu; w przyszłości nie dopuści, by pojedyncze osoby o chorobliwych skłonnościach obciążały i kompromitowały miliony przyzwoitych ludzi”. - napisał Robert Biedroń w swoim artykule "Różowe piekło nazizmu".

Nieproduktywni mężczyźni

Prześladowania homoseksualistów zaczęły się już od połowy 1933 roku. Stopniowo odbierano im wolność: zamykano bary i kluby, zakazano sprzedaży homoerotycznej literatury, poddawano szykanom. W Berlinie zamknięto słynny klub homoseksualny "Eldorado" przy Motzstraße, w którym odbywały się spektakle transseksualistów. Nazistowska propaganda stawała się coraz bardziej zajadła. Gejów nazywano „antyspołecznymi pasożytami” i „jałowymi wrogami państwa”.
1 września 1935 znowelizowano paragraf 175 - „nieprzyzwoitość między mężczyznami” obejmowała od tego momentu praktycznie każdy typ zachowania o podtekście seksualnym, a nie tylko stosunki seksualne jak to było wcześniej. Aresztowania gejów i wyroki nabrały rozmachu. W samym 1935 roku liczba zatrzymań zwiększyła się dziesięciokrotnie. Wprowadzono również areszt prewencyjny. Namawiano obywateli III Rzeszy, aby denuncjowali swoich sąsiadów i przyjaciół gejów.
W 1937 założono Narodową Centralę do Walki z Homoseksualizmem i Aborcją. Podczas urzędowania Heinricha Himmlera na stanowisku szefa policji (1936-1939)  aresztowano od 50 do 80 tysięcy ludzi stawiając im zarzuty z paragrafu 175.
W słynnej przemowie do lejtnantów SS z 1937 roku Himmler powiedział: "Gdy w 1933 roku przejęliśmy władzę odkryliśmy istnienie organizacji homoseksualnych. Liczyły one dwa miliony członków. Funkcjonariusze, którym powierzono to zadanie, oszacowali, że jest około czterech milionów homoseksualistów niemieckich. Osobiście nie wierzę, że jest ich aż taka ilość. Myślę, że nie wszyscy, którzy należeli do organizacji byli homoseksualistami. Ale jestem też przekonany, że nie wszyscy homoseksualiści byli do nich zapisani. Może nie było to od jednego do dwóch milionów, ale na pewno nie mniej jak milion. To ostrożne szacunki na tym polu.
Wyobraźcie sobie sami, co to wszystko oznacza. Według ostatniego spisu w Niemczech jest 67-68 milionów ludzi, a więc 34 miliony mężczyzn. W konsekwencji mamy więc 20 milionów mężczyzn zdolnych do prokreacji - chodzi o mężczyzn, którzy skończyli 16 lat. Można się pomylić w szacunkach o jakiś milion, ale nie ma to aż tak dużego znaczenia.
Jeżeli przyjmę, że mamy od 1 do 2 milionów homoseksualistów oznacza to, że 7, 8 a może nawet i 10 proc. niemieckich mężczyzn to homoseksualiści. Jeżeli tego się nie zmieni, nasz naród zostanie wyniszczony przez tę zaraźliwą chorobę. Na dłuższą metę żaden naród nie oprze się takiemu rozchwianiu równowagi seksualnej. Jeżeli weźmiecie również pod uwagę to, czego ja jeszcze nie zrobiłem, a mianowicie fakt, że dwa miliony mężczyzn poległo w wojnie [I wojna światowa - przyp.aut.], i uznacie za stabilną liczbę kobiet, będziecie mogli sobie wyobrazić jak te dwa miliony homoseksualistów i dwa miliony poległych - a więc w sumie cztery miliony mężczyzn zmieniają równowagę seksualną w Niemczech. To doprowadzi do katastrofy."

Homoseksualiści w obozach koncentracyjnych

"Podobnie jak we wszystkich obozach koncentracyjnych, tak też i w KL Auschwitz osadzano gejów i lesbijki. Jeśli seksuolodzy mają rację, szacując na cztery procent odsetek osób skłonnych w populacji europejskiej do homoseksualnej miłości, to znaczyłoby, że wśród zarejestrowanych mniej więcej 400 000 więźniów KL Auschwitz, mogło być około 16 000 gejów i lesbijek. Chociaż liczba ta jest niemała, do dziś nic o nich nie wiemy, bo ten temat w historiografii o KL Auschwitz nie istnieje. Jednym z powodów pominięcia go może być fakt, że w naszym społeczeństwie seksualność w ogóle, a zwłaszcza ta między osobami jednej płci, traktowana jest obojętnie i stanowi obszar objęty tabu i wieloma lękami. W cywilizacji judeo-chrześcijańskiej homofobia jest szeroko rozpowszechniona, mówienie o homoseksualizmie w cieniu Holocaustu wydaje się zatem gorszące nie tylko przeciętnemu obywatelowi. Niedawno grupa ortodoksyjnych Żydów w USA zagroziła, że będzie tak długo bojkotować Holocaust Memoriał Museum w Waszyngtonie, dopóki będą w nim prezentowane hitlerowskie prześladowania gejów." - pisał filozof Joachim Neander w swoim artykule "Dla moich towarzyszy — Karl", opublikowanym we wspomnianym numerze biuletynu "Pro Memoria".
Oficjalnie przyjmuje się, że w obozach koncentracyjnych zginęło od 5000 do 15.000 gejów. Niektóre źródła (M. Consoli "Homocaust" trzecie wyd.) mówią o 30.000. Przytoczone słowa Neandera tłumaczą dobrze, dlaczego oficjalne liczby są tak niskie - to był zawsze temat tabu, nawet w obozach koncentracyjnych, gdzie zwykli więźniowie pogardzali homoseksualistami i upokarzali ich, uważając za zboczeńców.
Istnieje również inny paradoksalny aspekt całej sprawy - stosowanie paragrafu 175 dotyczyło wyłącznie mężczyzn będących obywatelami III Rzeszy. To głównie oni nosili różowe trójkąty. Polacy ani Żydzi - jako podludzie - nie byli zaliczani do tej kategorii. W niemieckich obozach koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski Niemców-więźniów skazanych z paragrafu 175 było niewielu i jako obywatele niemieccy mieli względem innych więźniów szereg przywilejów, stojąc wyżej w hierarchii więziennej - a to było przyczyną wzmożonej nienawiści do nich. Większość niemieckich gejów trafiła do obozów na terenie Rzeszy. Duża liczba homoseksualistów przebywała w obozie Sachsenhausen, który do 1942 roku był uważany za „Auschwitz dla homoseksualistów”.
Choć świadectwa i dokumenty dotyczące zagłady homoseksualistów są stosunkowo nieliczne, dziś można dotrzeć już do tych materiałów zebranych właśnie w książce Richarda Planta The Pink Triangle: The Nazi War Against Homosexuals (Różowy trójkąt. Nazistowska wojna wobec homoseksualistów), czy Massimo Consoli Homocaust. Il nazismo e la persecuzione degli omosessuali (Homocaust. Nazizm i prześladowania homoseksualistów), w anglojęzycznym portalu Homocaust, w artykułach Roberta Biedronia i Joachima Neandera zamieszczonych na stronie Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz w innych opracowaniach.
Jak pisze Biedroń: "Homoseksualiści byli jedną ze specjalnie wyselekcjonowanych grup w obozach koncentracyjnych. Mimo że liczebnie było ich znacznie mniej niż innych więźniów, przeżywali szczególne piekło. Jesienią 1933 roku do obozu koncentracyjnego w Fuhlsbuttel przybył pierwszy, odnotowany przez nazistów, transport homoseksualistów. Była to nowa kategoria więźniów. Oznaczano ich literą A, który to znak zamieniono później na różowe trójkąty (Rosę Winkeln). W przeciwieństwie do Żydów i Romów, zamiarem nazistów nie było całkowite zlikwidowanie homoseksualistów, lecz ich „reedukowanie”. Śmiertelność wśród homoseksualistów była wysoka, szczególnie w porównaniu z innymi grupami, więzionymi z zamiarem „reedukacji”. W obozach zmarło 55 proc. więźniów homoseksualnych, w przeciwieństwie do 40 proc. więźniów politycznych i 34,7 proc. Świadków Jehowy. W obozach zginęło od 5000 do 15 000 gejów, chociaż liczba ta mogła być znacznie wyższa, bowiem homoseksualiści, w przeciwieństwie do Żydów czy Romów, mogli łatwo ukryć swoją odmienność."
Stosowaną metodą "reedukacji" była praca ponad ludzkie siły, często także zupełnie bezcelowa. Geje byli odsyłani do najgorszych i najcięższych zajęć, jak roboty w kamieniołomach, cementowniach, fabrykach rakiet, czy przy wykopach. Zmuszano ich na przykład do przerzucania śniegu gołymi rękami z jednej strony drogi, na drugą i z powrotem.
Więźniowie z różowym trójkątem musieli spać bez kaleson z rękami na pościeli. Jeżeli podczas licznych nocnych kontroli przyłapano ich w innej pozycji - przez godzinę stali na dworze oblewani zimną wodą.
Henrich Himmler, główny ideolog wojny z nieproduktywnymi mężczyznami, miał jednak nadzieję na ich wyleczenie. Duński endokrynolog, Carl Vaernet, prowadził eksperymenty w obozie Buchenwald i Neuengamme, kastrując homoseksualnych więźniów i podając im sporą dawkę męskich hormonów. Geje byli też wysyłani do obozowych burdeli, aby testować ich zainteresowanie płcią przeciwną. Rezultaty pozostały nieznane, gdyż na skutek epidemii żółtaczki, eksperyment został przerwany.
Zgodnie z zarządzaniem Himmlera wydanym w 1943 roku, homoseksualiści po poddaniu się kastracji mogli opuścić obóz koncentracyjny. Najczęściej wcielano ich do do dywizji karnej Dirlewangera, znanej z brutalności wobec radzieckich partyzantów.
O losie lesbijek w obozach koncentracyjnych nie wiemy prawie nic. Jak pisze Joachim Neander: "Nie istniała szczególna kategoria więźniarek z nazwą lesbijka, a dwie albo trzy kobiety, znajdujące się z ową adnotacją we wszystkich do dziś znanych dokumentach obozowych, zostały najprawdopodobniej zaaresztowane nie z powodu ich zboczenia, lecz dlatego, że były Żydówkami (na to wskazuje też ich klasyfikacja jako więźniarek politycznych). Lesbijki były więzione w KL Auschwitz, ale z powodu wykroczeń, bardziej ważkich w oczach policji. Nosiły zielone, czarne albo czerwone trójkąty, nierzadko kombinowane z żółtym."
Odrębną kwestią jest tak zwany "homoseksualizm nabyty" i życie seksualne w obozach koncentracyjnych. Nie wszyscy więźniowie skłaniani do stosunków homoseksualnych byli homoseksualistami, choć aspekt ten jest często mylnie przedstawiany.

Uwolnili ich z obozów by zamknąć w więzieniach

27 stycznia 1945 roku obóz Auschwitz-Birkenau został wyzwolony przez 100 Lwowską Dywizję Piechoty, którą dowodził generał-major Fiodor Krasawin. Ci, którzy przeżyli byli wolni, ale nie więźniowie z różowym trójkątem. Po pokonaniu nazistowskich Niemiec, skazani na podstawie paragrafu 175 nie zostali zwolnieni - przewieziono ich do więzień, gdzie odbywali resztę zasądzonych kar. Alianci oraz Związek Radziecki potraktowali ich jak zwykłych kryminalistów. Żaden z homoseksualistów nie otrzymał odszkodowania za pobyt w obozie koncentracyjnym – w 1956 komisja ds. rekompensat dla byłych więźniów nazistowskich obozów jednoznacznie wykluczyła z zadośćuczynienia ofiary uwięzione za homoseksualizm.
Jeszcze do niedawna w tradycyjnych opracowaniach historycznych terminu Holokaust używano wyłącznie w odniesieniu do prześladowań Żydów europejskich. Pod koniec XX wieku znaczenie terminu zostało przez niektórych historyków rozszerzone i objęło również inne grupy, które były celem systematycznej polityki eksterminacji ze strony nazistów. W odniesieniu do ofiar homoseksualnych powoli przyjmuje się neologizm "Homokaust". Amerykańskie Muzeum Holokaustu poświęciło całą sekcję ofiarom holokaustu homoseksualistów, co spotkało się z licznymi protestami.
W 2000 roku powstał film dokumentalny "Paragraph 175", w którym przedstawiono niektóre świadectwa homoseksualnych więźniów obozów koncentracyjnych. Rudolf Brazda - ostatni z więźniów oznakowanych różowym trójkątem zmarł 5 sierpnia 2011 roku.

Prześladowani od średniowiecza do drugiej połowy XX wieku

Paragraf 175 – przepis niemieckiego kodeksu karnego z 1871 r., który określał homoseksualizm jako przeciwny naturze nierząd i stał się podstawą do prześladowań oraz eksterminacji niemieckich homoseksualistów przez nazistów w III Rzeszy - obowiązywał w NRD do 1967 r., a w RFN do 1969 r. Okres karalności kontaktów homoseksualnych w Niemczech datuje się, tak jak w większości innych krajów Europy Zachodniej, od średniowiecza do drugiej połowy XX wieku.
Od 2006 roku niemieckie prawo gwarantuje ogólny zakaz dyskryminacji przez wzgląd na orientację seksualną oraz tożsamość płciową. Został on zawarty w kodeksie karnym i obejmuje różne dziedziny życia, w tym miejsce pracy.
1 sierpnia 2001 roku w Niemczech zalegalizowano związki partnerskie par tej samej płci. Dają one większość praw z tych, jakie mają małżeństwa heteroseksualne. W 2005 roku Niemcy umożliwiły parom tej samej płci adopcję dzieci jednego z partnerów. Kościół luterański w niektórych landach udziela błogosławieństw (nie ślubów) parom homoseksualnym, które zawarły związki partnerskie. Dziś Niemcy są jednym z bardziej tolerancyjnych krajów.

Agnieszka Zakrzewicz
Styczeń 2013



--------------------------

Dziś Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu - święto to zostało uchwalone zaledwie 1 listopada 2005 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w celu uczczenia pamięci ofiar pomordowanych w czasie II wojny światowej przez hitlerowców.
Datę obchodów wyznaczono na 27 stycznia – rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w 1945 roku, przez Armię Radziecką.
W rezolucji 60/7 ONZ wezwano do przedsięwzięcia środków mobilizujących narody, aby podtrzymać pamięć i edukację na temat Holokaustu, by ten czas był dla wszystkich ludzi przestrogą przed nienawiścią, rasizmem i uprzedzeniami.
Zaledwie tylko od kilku lat mówi się o tym, że w nazistowskich obozach zagłady zginęło nie tylko 6 milionów Żydów, ale także tysiące homoseksualistów, Cyganów, niepełnosprawnych, chorych psychicznie, świadków Jehowy.
Homokaust – jak dziś definiuje się systematyczną zbrodnię nazistowską popełnioną na homoseksualistach, polegającą na ich całkowitej eliminacji, jako „nieproduktywnej, jałowej części społeczeństwa“ – to nadal temat wstydliwy, temat tabu. O pasiakach z różowym trójkątem nie mówi się wcale. Homoseksualiści nigdy nie byli pełnoprawnymi ofiarami Holokaustu, gdyż nie tylko hitlerowcy ich prześladowali. Robili to także komuniści, którzy po zamknięciu obozów koncentracyjnych internowali ich w więzieniach.
W Polsce, w Europie i niestety na całym świecie  odnotowuje się coraz bardziej aktywną obecności grup i organizacji politycznych propagujących nienawiść do Żydów, próbujących negować Holokaust lub zminimalizować systematyczne zabijanie jego ofiar.
W Europie Wschodniej i w Rosji w sposób niepokojący wzrasta homofobia. Partie polityczne i ich przedstawiciele, przywódcy narodów lub przywódcy religijni, a także niektórzy intelektualiści podżegają do nienawiści w stosunku do mniejszości seksualnej LGBT lub nawet zakazują "propagandy gejowskiej". Nie jest to nic innego jak dyskryminacja i kryminalizacja milionów obywateli, która od drugiej wojny światowej jeszcze się nie skończyła…
W państwach Europy Zachodniej, w których demokracja staje się coraz bardziej krucha z powodu kryzysu gospodarczego i zaczyna towarzyszyć temu fenomenowi nacjonalistyczne rozdrażnienie, lęk przed utratą własnych praw oraz przywilejów będzie prowadził do izolacji i zamknięcia się oraz utraty wrażliwości na niepokojące zjawiska, które dzieją się na peryferiach. Wszystko to jest idealną sytuacją by nie tylko pewne grupy społeczne lecz wręcz całe narody posłużyły się ponownie mechanizmem kozła ofiarnego, składając na ołtarzu własnej dezintegracji nowe-stare ofiary.
Historia lubi się powtarzać, dlatego trzeba ją nieustannie przypominać…
a.z.



Dlaczego o Homokauście wciąż mówi się tak mało?

z Vladimirem Luxurią, pierwszą deputowaną transseksualną w Europie,  rozmawia Agnieszka Zakrzewicz

 - W jednej z Pani książek, pod tytułem "Eldorado", która ukazała się w 2011 roku, opowiada Pani historię starego homoseksualisty, żyjącego w Niemczech hitlerowskich w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Postanowiła Pani przypomnieć dramat "Homokaustu"?

- Byłam w Polsce zwiedzić obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau i było to dla mnie jedno z najmocniejszych i najbardziej wstrząsających przeżyć egzystencjalnych. Wiedziałam, że w okresie nazizmu homoseksualiści byli uważani za sabotażystów społecznych, gdyż z tej racji, że nie rozmnażali się, nie dawali wkładu dla wzmocnienia i proliferacji rasy aryjskiej. Pojęcie nieproduktywności seksualnej, jałowości i przez to bezużyteczności społecznej to ideologia nazistowska. Chciałam o tym opowiedzieć w powieści, której bohaterem jest stary homoseksualista uczęszczający do znanego berlińskiego lokalu "Eldorado", gdzie odbywały się spektakle z udziałem transów. Lokal został zamknięty przez nazistów 1 kwietnia 1933 i wszystkie osoby znajdujące się w nim zostały aresztowane. Niektóre z nich później skończyły w obozach zagłady.

- Dlaczego zdecydowała się Pani napisać powieść właśnie o tym?

- Uważam, że najwyższa pora pamiętać o wszystkich ofiarach Holokaustu, także o szesnastu tysiącach homoseksualistów wysłanych do obozów zagłady.
Kiedy wyzwolono Auschwitz i uwolniono więźniów, homoseksualiści zostali przewiezieni do innego więzienia, gdzie dalej odsiadywali karę za zwyrodnienie. Homoseksualizm przez długie lata był karalny. Jeszcze do niedawna o więźniach obozów koncentracyjnych noszących różowy trójkąt, zwyczajnie zapominano. Nie wspominano o nich przy żadnych okazjach.

- Dlaczego o Homokauście wciąż mówi się tak mało?

- Od dziesięciu lat zaczyna się przypominać z dużym zakłopotaniem o tym, że do obozów zagłady oprócz Żydów kierowano także Cyganów i homoseksualistów, niepełnosprawnych, chorych psychicznie. Starając się jednak używać jak najmniej słowa homoseksualizm.
W ostatnich latach, zwłaszcza w Niemczech, zaczyna się dyskutować o cenie, jaką zapłaciła także mniejszość LGBT. Owszem, Holocaust pochłonął największą ilość ofiar żydowskich, ale także wiele innych ofiar straciło życie na skutek Zagłady. Pora o tym przypomnieć sobie.


27.01.2013

--------------------------
Tego samego dnia gdy Sejm RP odrzucił wszystkie projekty w sprawie tzw.” związków partnerskich” posłowie Dumy rosyjskiej przyjęli większością głosów ustawę zakazującą propagowania homoseksualizmu wśród osób niepełnoletnich.
Rosjanom za „propagowanie homoseksualizmu wśród nieletnich” grozić będą kary do 5 tys. rubli (ok. 166 dolarów). A gdy sprawca pełni funkcję publiczną, kara może być 10-krotnie większa, osoby prawne mogą otrzymać grzywnę nawet w wysokości 500 tys. rubli.
„Propaganda homoseksualna zalewa nas poprzez media w takim rozmiarze, że nie daje się jej przeciwdziałać. Homoseksualizm jest przedstawiany jako norma, a tradycyjny i alternatywne style życia przedstawia się jako równoprawne. Należy przed tym chronić przede wszystkim dzieci, młodzież i małoletnich, których rozwój fizyczny, intelektualny, psychologiczny, moralny i duchowy jest zagrożony” – mówił deputowany Siergiej Dorofiejew.
Podczas dyskusji przewodnicząca komisji Jelena Mizulina stwierdziła, że dobrze byłoby całkowicie zakazać propagowania homoseksualizmu, ale jest to niemożliwe ze względu na spodziewane odrzucenie takiego prawa przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Stąd projekt dotyczy tylko propagandy kierowanej do małoletnich.
Zanim deputowani w ogóle zajęli się ustawą, przed budynkiem Dumy zebrały się kilkudziesięcioosobowe grupy zwolenników i przeciwników ustawy, rozdzielone przez policję. W pewnym momencie doszło do starcia, gdy dwie homoseksualne aktywistki zostały obrzucone jajkami z farbą przez stojących po drugiej stronie kordonu zniesmaczonych mężczyzn. Po kilkanaście osób z obu stron zatrzymano.
Z przeprowadzonego w 2010 roku przez niezależne Centrum Jurija Lewady badania wynika, że aż 74 proc. Rosjan uważa, iż geje i lesbijki to osoby moralnie rozwiązłe i psychicznie niepełnowartościowe.


źródło: Narodowcy.net
25.01.2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz