Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 24 kwietnia 2011

41.. Wszystkie grzechy świętego - o sprawie Marcial Maciel Degollado

Jan Paweł II bez wątpienia był jednym z najbardziej kochanych i charyzmatycznych papieży w całej historii Kościoła kat. Przynajmniej 250 tys. pielgrzymów, którzy przyjadą do Rzymu na beatyfikację z całego świata, jest najlepszym wyrazem spontanicznych, żywych uczuć jakie potrafił wzbudzić jedynie polski papież. „Santo subito!“ – krzyczały tłumy na pogrzebie w 2005 r. I rzeczywiście Karol Wojtyła pobił nowy rekord. Jest Sługą Bożym najszybciej wyniesionym na ołtarze, bo o 15 dni wyprzedził nawet Matkę Teresę z Kalkuty. Do świętości pozostał już tylko jeden krok…

Nie brakuje jednak głosów, że cały ten pośpiech był dość dziwny. I o wątpliwościach - dwa tygodnie przed beatyfikacją - przypomniał nie byle kto – bo nowojorski „Newsweek“, w artykule „Fast-Track Saint“ autorstwa Johna L. Allena z „National Catholic Report“.


„Niektórzy mają obiekcje co do tego (pośpiech z jakim beatyfikacja się odbywa – przyp. aut), biorąc pod uwagę pytania które pozostały bez odpowiedzi, dotyczące ukrywania przez Jana Pawła II skandali seksualnych w Kościele katolickim.“ - pisał John L. Allen w swoim artykule w „Newsweek“ z 17 kwietnia 2011 r. - „Jan Paweł II notorycznie przewodził „fabryce świętych“ podczas swojego 27-letniego pontyfikatu. On sam wyprodukował więcej beatyfikacji (1.338) i kanonizacji (482) niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci – a widząc, że tradycja katolicka na przestrzeni 2000 lat uznawała jedynie 263 świętych, jest to wyczyn nie byle jaki. Ta lawina aureoli była rezultatem przemyślanej polityki. W 1983 r., Jan Paweł II zrewolucjonizował proces kanonizacyjny, czyniąc go szybszym, tańszym i mniej antagonistycznym, poprzez wyeliminowanie urzędu „adwokata diabła“ i obniżenie wymaganej liczby cudów. Jego celem było wywyższyć współczesne wzory świętości, aby pokazać znużonemu, świeckiemu światu, że świętość żyje także w chwili obecnej.“

Znany i ceniony korespondent z Rzymu, autor biografii Benedykta XVI, który zaledwie w marcu 2010 r. bronił zaciekle nowego papieża oskarżonego przez „New York Times“ o tuszowanie sprawy ojca Lawrencea Murphyego z Milwauke, gdy ten był jeszcze szefem Kongregacji Doktryny Wiary - dziś nie ma skrupułów: „Kiedy entuzjazm został stemperowany przez ujawnienie roli, jaką papież (Jan Paweł II) odegrał w skandalu pedofilii, wątpliwości same się nasuwają“.

Niektóre beatyfikacje uruchomione przez Wojtyłę pokazały, że lepiej śpieszyć się powoli, więc może należało postąpić w ten sam sposób również i w jego przypadku? - rozważał rzymski korespondent z „National Catholic Report“, przypominając w „Newsweek“ o sprawie Marcial Maciel Degollado – założyciela kontrowersyjnego zgromadzenia Legion Chrystusa i o tym, że Jan Paweł II był jego wielkim mecenasem, który chronił go do końca. Pomimo, że w połowie lat 90., dochodzenia pokazały, że Maciel prowadził podwójne życie, które dobrze ukrywał, pomimo, że oskarżenia o pedofilię zostały przedstawione w Kongregacji Doktryny Wiary i kardynał Ratzinger chciał zareagować - osoby bliskie papieżowi stanęły mu na drodze. Dopiero w 2006 r., gdy Ratzinger został papieżem, odsunął meksykańskiego Legionistę. Hierarchia watykańska przymykała oko i nie nakazywała biskupom, aby zgłaszali księży pedofilów na policję. „Sposób w jaki Benedykt XVI odwrócił ten stan rzeczy, może zostać poddany dyskusji, ale odpowiedzialności Karola Wojtyły nie można negować.“ – pisał Allen.

To prawda, że artykuł Allena, który odbił się echem także we Włoszech, jest przynajmniej „dziwny“. Kto, jak kto – ale Allen jest akurat osobą dobrze poinformowaną o tym, co dzieje się za murami Watykanu i to on w epoce postwojtyłowej stał się dziennikarskim barometrem nastrojów purpurowej arystokracji. Powracają obawy, które już w styczniu powtarzali doświadczeni watykaniści, że to nie jakość cudu (uzdrowienie siostry Marie Simon Pierre z choroby parkinsona) wyhamowała beatyfikację, która była przewidywana już wiosną 2010 r., lecz cienie, które zaczęły padać na pontyfikat Jana Pawła II, może nie bezpośrednio na osobę Sługi Bożego, ale na jego najbliższych współpracowników, których wybierał i darzył zaufaniem (zobacz „Santo subito“, ale bez pośpiechu http://wcieniusanpietro.blogspot.com/2011/01/27-santo-subito-ale-bez-pospiechu.html). Ten sam powód był najprawdopodobniej katalizatorem beatyfikacji, która powinna nastąpić jak najszybciej – zanim Kościół będzie musiał rozliczyć się ze skandalu pedofilii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że na Watykanie trwają porachunki wewnętrzne „nowych“ i „starych“ stronnictw kardynałów i że papież Benedykt XVI nie ma ochoty brać tylko na siebie winy za grzechy księży-pedofilów.


Adwokaci diabła


Nawet jeżeli papież Polak zlikwidował urząd „Adwokata diabła“, aby przyśpieszyć procesy kanonizacyjne i pracę „Fabryki świętych“ – jak powszechnie nazywa się Kongregację Spraw Kanonizacyjnych, również w kuluarach watykańskich – nie uciszył go. Rolę adwokata diabła przejęła prasa. Jak widać – dziennikarze, nawet katoliccy, nie wahają się przypominać o grzechach najświętszego ze świętych.

Już w kwietniu ubiegłego roku watykanista Marco Politi przypomniał historię Marcial Maciel Degollado na łamach dziennika „Il Fatto quotidiano“, dodając jednak nowy szczegół: Ratzinger chciał ukarać wielebnego pedofila, ale zatrzymał go kard. Angelo Sodano. Zdaniem Politiego „są dowody na to, że skandal był ukrywany“. Oskarżenia przeciwko katolickiemu prezbiterowi z Meksyku po raz pierwszy zostały wysunięte już w 1948 r. W 1978 r. o pedofilię oskarżał go były prezydent Legionu Chrystuasa w USA Juan Vaca (i jedna z jego ofiar) w liście skierowanym do nowego papieża Polaka Jana Pawła II. Pisał także do Jego świątobliwości w 1989 r. – bez odpowiedzi i bez skutku.

W końcu – widząc bezkarność Marciala Maciel Degollado, który przez dziesięciolecia molestował wielokrotnie ponad 30 nieletnich uczniów Legionu – w 1997 r. ośmiu byłych Legionistów ujawniło seksualne przestępstwa swojego zwierzchnika na łamach dziennika „The Hartford Courant“. Wtedy po raz pierwszy wybuchł skandal, bo szczegóły były wstrząsające. Ulubionym zajęciem wielebnego pedofila była wzajemna masturbacja – ojciec Marcial Maciel leżał nagi w swoim łóżku i prosił chłopców, aby masowali mu obolały brzuch i genitalia. Zapewniał ich, że papież dał mu specjalną dyspensę na to, bo nie ma w tym nic złego.

Karol Wojtyła był już wtedy chory na parkinsona – zajmował się tylko najważniejszymi sprawami Kościoła i problemy natury administracyjnej delegował swoim najbliższym współpracownikom: sekretarzowi stanu – kard. Angelo Sodano, osobistemu sekretarzowi – abp. Stanisławowi Dziwiszowi oraz prefektowi Kongregacji Doktryny Wiary – kard. Josephowi Ratzingerowi.

„17 października 1998 r., dwie ofiary – Arturo Jurado Guzman i José Barba Martin, udali się bezpośrednio do sekretariatu Kongregacji Doktryny Wiary, kierowanej przez Ratzingera. Spotkali się z sekretarzem – ojcem Gianfranco Gtrotti, domagając się oficjalnie otwarcia procesu kanonicznego w stosunku do Marciala. Towarzyszył im adwokat Martha Wegan, znana dobrze w Watykanie i znana kardynałowi Ratzingerowi. Fakt, że mogli złożyć oficjalne oskarżenie o pedofilię w stosunku do ojca Marcial Maciela Degollado, założyciela Legionu Chrystusa, dodał odwagi byłym Legionistom. Lecz 24 grudnia 1999 r. adwokatka Wegan napisała do swoich podopiecznych: „Upłynęło już siedemnaście miesięcy i jedyna oficjalna wiadomość jaką otrzymałam to, że sprawa jest bardzo delikatna i są też inne donosy.“ 31 lipca 2000 r. doszło do kolejnego spotkania w Watykanie z ojcem Girotti. 31 lipca 2000 r. adwokatka Wegan poinformowała swoich podopiecznych: „Chwilowo sprawa jest zamknięta“. – pisał Marco Politi w kwietniu 2010 r. w „Il Fatto quotidiano“.

Już w 1999 r. Sandro Magister – watykanista włoskiego tygodnika „L’Espresso“ opisał dokładnie cały skandal pedofilski, przytaczając szczegółowo zeznania ofiar. Wracając do tematu w 2002 r. Magister pisał na łamach „L’Espresso“, że Watykan blokuje proces kanoniczny bardzo znanego i wpływowego duchownego, oskarżonego o liczne nadużycia seksualne. W portalu prowadzonym przez znanego i cenionego watykanistę „Chiesa.espressoonline“ znajduje się wiele dokumentów, a wśród nich list do abp. Stanisława Dziwisza – sekretarza papieskiego, z dnia 2 listopada 2002 r., napisany przez księdza Antonio Roqueñí Ornela - byłego członka "Legio Christi" i adwokata seminarzystów, którzy w młodości cierpieli ciężkie i wielokrotne agresje seksualne ze strony założyciela zgromadzenia. Jest także tłumaczenie na język polski, w którym można przeczytać: „1. Towarzyszyłem profesorom Arturo Jurado Guzmán i Jose de Jesús Barba Martín, pełnomocnikom legalnym grupy moich klientów przed sekretarzem świętej Kongregacji dla Obrony Wiary, żeby przedstawić tę sprawę; P. Gianfranco Girotti, Ofm, w sobotę 17 października roku 1998; 2. Oskarżenie w języku łacińskim było przedstawione oficjalnie w tej samej Kongregacji dnia 18 lutego 1999. Oskarżenia, zgodnie z prawem kościelnym, są wolne od przekroczenia terminu; 3. Odpowiedź, za pośrednictwem trzeciej osoby, przyszła do moich klientów datowana z dniem 24 grudnia 1999, bez żadnej eksplikacji: "pro nunc przyczyna procesu jest zawieszona"; 4. W dniu 9 września roku, adwokat Martha Wegan doręczyła osobiście mój list dla ojca G.G., w którym ja jako prawnik nalegałem, że prawo kościelne obowiązuje obie strony w procesie. Na ten list nigdy nie przyszła odpowiedź bezpośrednia albo pośrednia.“ (http://chiesa.espresso.repubblica.it/articolo/7684). Także na list księdza Antonio Roqueñí Ornela nie przyszła nigdy żadna odpowiedź. Zdaniem Sandro Magister list ten jest jednak dowodem, że papież Jan Paweł II był poinformowany o przestępstwach Marcial Maciel Degollado, a przynajmniej były poinformowane najbliższe mu osoby.


Dopiero Benedykt XVI zareagował


Legion Chrystusa i jego założyciel spotkał się ze szczególnie dużą życzliwością papieża Jana Pawła II. Ojciec Maciel został zaproszony do towarzyszenia papieżowi w czasie jego pielgrzymek do Meksyku w 1979, 1990 i 1993. Jan Paweł II powołał go także na eksperta Światowego Synodu Biskupów w Watykanie (1991, 1993 i 1997), stałego radcę Kongregacji Duchowieństwa (od 1994), delegata na Konferencję Episkopatów Latynoamerykańskich w Santo Domingo (Dominikana, 1992). Maciel był również m.in. kanclerzem Papieskiego Athenaeum Regina Apostolorum w Rzymie. W 1994 uroczyście obchodził 50-lecie święceń kapłańskich.

W 1993 roku Jan Paweł II publicznie wskazał na ojca Maciela jako na "przewodnika, wzór dla młodych", wcześniej był trzykrotnie delegatem papieskim na synody biskupów, w 2002 roku osobiście witał papieża w Meksyku, a w 2004 roku papież zdążył jeszcze pogratulować mu osobiście z okazji 60-lecia święceń kapłańskich za jego "ogromną, hojną i owocną kapłańską posługę".

Dopiero w 2004 r., kilka miesięcy przed śmiercią Jana Pawła II, kard. Ratzinger otworzył dochodzenie w sprawie Marcial Maciel Degollado. „Nawet kiedy Ratzinger zorientował się, że to nie dym lecz ogień, osoby bliskie Janowi Pawłowi II stały na przeszkodzie“ – pisał Johna L. Allena w „Newsweeku“ 17 kwietnia br. Tama pękła gdy nastał nowy papież. W maju 2006 r. Benedyk XVI nakazał by Marcial Maciel Degollado wycofał się i spędził resztę życia na modlitwie i pokucie, a Legioniści uznali jego grzechy, włącznie z bigamią i posiadaniem dzieci. Wielebny pedofil zmarł 30 stycznia 2008 w Houston – nie poniósł żadnej kary. 1 maja 2010, po naradzie z udziałem papieża Benedykta XVI na temat skandalu pedofilii i seksualnego wykorzystywania seminarzystów przez Degollado, Watykan przyznał, że duchowny dopuścił się skandalu najcięższego i niemoralnego zachowania, licznych przestępstw i prowadził życie pozbawione skrupułów. Miejmy nadzieję, że w przyszłości nikomu nie przyjdzie do głowy by zrobić go świętym…

„Maciel przedstawia model negowania i utrudniania dochodzeń w sprawach skandali seksualnych ze strony Jana Pawła II“ – napisał Allen. – „Watykan twierdzi, że uznanie kogoś za świętego wcale nie oznacza uznania wszystkich wyborów politycznych jego pontyfikatu. Na przykład, kiedy papież Pius IX był beatyfikowany w 2000 r., funkcjonariusze Watykanu zapewnili, że gest ten nie oznacza aprobowania jego polityki względem Żydów. Pielgrzymi i wierni, którzy zapełnią Plac św. Piotra pierwszego maja, bez wątpienia będą wdzięczni za okazję, że mogą ponownie poczuć czar starego Jana Pawła II. Inni, jednakże, będą zastanawiać się czy to nie jest przypadek, w którym legendarna powolność Watykanu w podejmowaniu decyzji nie przysłużyłaby mu się lepiej.“


Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu


Zobacz też

http://wcieniusanpietro.blogspot.com/2011/01/wywiad-z-bernie-mcdaid-zaozycielem.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz